Dubrownik I Plitwickie Jeziora W Chorwacji

Nie warto zastanawiać się czy jest sens zwiedzać więcej miast chorwackich niż jedno skoro na rzut oka wydają się podobne. Widziane za szyby samochodu, rozpostarte nad brzegiem zatok, z gęsto usytuowanymi obok siebie zabudowaniami. Miejsca, do których udało się nam dotrzeć były jedyne w swoim rodzaju. Każde z miast miało swój własny niepowtarzalny charakter i klimat.

Brak natręctwa ze strony sprzedawców sklepików rozmieszczonych między wąskimi uliczkami zachęcał do zbaczania z ogólno przyjętych tras zwiedzania. Urokliwe małe kafejki ze stoliczkami ustawionymi wzdłuż muru. Zrelaksowani miłośnicy mocnej kawy espresso z gazetami w rękach. Były też miejsca usytuowane wzdłuż wybrzeża gdzie przycumowane stały ekskluzywne jachty. Tam kelnerzy zapraszali do ogródków gdzie w cieniu parasola można wypić coś zimnego lub przekąsić. Taki zapamiętałem Trogir, Szybenik, Makarską i inne miasta Chorwacji, w których spędziliśmy parę chwil wytchnienia. Wyjątkiem był Dubrownik.

Wyleczone z ran jakie zadały Dubrownikowi działania ostatniej wojny na Bałkanach zniewala od pierwszego spojrzenia. Czy to jeszcze z drogi, widziane z góry, czy też już za jego murami, w środku, zachwyca swym monumentalizmem. Stworzone przez ludzi, stało się twierdzą, którą broniono przed zagładą. Chodząc między budynkami dusza Dubrownika jest niemal namacalna. Wręcz trzeba wejść na mury obronne. Wydaje się, że w trakcie ich obejścia to miasto zmienia swój wygląd. Pod czerwonym płaszczem dachówek tętni życiem, zarażając swoją energią.

Dopiero w jego środku można w pełni pojąć dlaczego uznawane jest za jedno z najpiękniejszych miast na świecie. Warte jest poświęcenia jednego dnia odpoczynku na dotarcie do niego. Droga na południe wiedzie wzdłuż wybrzeża, z bezproblemowym dla obywateli Unii Europejskiej przejściami granicznymi z Bośnią i Hercegowiną. Później już tylko w stronę północy.

Plitwickie Jeziora

Powstał taki mały plan zwiedzenie Parku Narodowego Krka. Nie mniej wizyta, w gorące południe w Szybeniku przypieczętowała wyjazd prosto na Plitwickie Jeziora. Położone o jakieś 8 km pole kempingowe w Koranie jest jednym z największych tego typu miejsc jakie dane mi było zobaczyć. Przeogromne przestrzenie, dolinki, zarośla i drzewa umożliwiają rozbicie namioty czy też zaparkowanie przyczepą kempingową lub kamperem w dogodnym dla siebie miejscu.

Plitwickie Jeziora otwarte są dla turystów od wczesnych godzin porannych. Zwiedzający mają do wyboru kilka tras zwiedzania. Wybrana przez nas opcja B (od stacji 1) zapewnia sześciu godzinny pobyt w tym bajecznym miejscu. W tym czasie oprócz obowiązkowego spaceru zapewnione mamy przepłynięcie stateczkiem po jednym z jezior oraz przejazd kolejką. Ten wariant pozwala na danie wytchnienia nogom w trakcie korzystania z wymienionych środków transportu. Zapewnia też nie małą ilość atrakcji (opcja K to kilkugodzinna wycieczka piesza).

Najbardziej zachwycają palety barw i odcieni. Każde z jezior, ze względu na przemieszczające się słońce wydaje się mieć inny kolor. Krystaliczna woda zapewnia dodatkowe wrażenia w podglądaniu malowniczych głębi. Barwne wodospady, które co roku wyznaczają sobie nowe drogi. To zapewnia niepowtarzalność chwili. Jeziora Plitwickie są jednym z tych miejsc na Ziemi, od których nasycone oczy spowodować mogą zawrót głowy. Beztrosko puszczony bieg wody z refleksyjnym zapytaniem czy tak właśnie wygląda raj na ziemi?

Epilog

Pędząc wygodnymi autostradami nachodzą człowieka refleksje i podziw dla ludzi tam mieszkających. Ich los jest przestrogą. Sposób w jaki stanęli na nogi jest wzorem dla wszystkich Państw nie tylko byłego Układu Warszawskiego. Mimo, że na szczęście, w Polsce obeszło się bez rozlewu krwi, to nasz postęp gospodarczy wydaje się mniej widoczny niż na Chorwacji. Zaś ludzie, miejscowi, których spotkaliśmy na swojej drodze okazali się niezwykle życzliwi i wyrozumiali. Nie opuszczało mnie poczucie, że doświadczeni doceniają wartość godności drugiego człowieka.

Szanują turystów, mając świadomość, że są oni ich źródłem dochodu. Nie zepsuci przez Niemców nie domagają się zapłaty przed podaniem kawy czy posiłku jak ma to miejsce w kurortach państw arabskich. Warto więc wybrać się w tamte strony. Dla spokoju ducha, swoistego restartu umysłu po całorocznym okresie pracy, nabrania sił na kolejny rok pracy. To był niezwykle udany wyjazd. Chorwacja okazała się państwem nie tylko służącym do wylegiwania się na plażach. Na swym terytorium kryje naprawdę niezliczone ilości miejsc, które warto zobaczyć, poczuć ich klimat. Z pewnością warto zobaczyć choć raz w życiu to miejsce na Ziemi.


Dubrownik, Szybenik, Plitwickie Jeziora, kemping Korana, Chorwacja, sierpień 2010 r.
zdjęcia: źródło własne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.