Minaret Eger

W trakcie pobytu w Egerze nie może zabraknąć spaceru po starym mieście. Zmieniające się oblicze rynku, wąskie alejki ze sklepikami i winami. Każdego roku trasa przebiega innymi ulicami, choć są miejsca obok których przejść musimy obowiązkowo. Aby zaparkować samochód najbliżej starówki trzeba mieć trochę szczęścia. Gdy już znajdzie się wolne miejsce wyznaczone na postój potrzeba jeszcze odrobinę cierpliwości przy parkomacie. Płatność kartą jest możliwa, ale tylko pozornie, transakcje kończą się niepowodzeniem. Zabawa rekomendowaną aplikacją to podobna strata czasu. Najlepiej mieć z sobą trochę monet, wrzucamy, automat pokazuje, do której można parkować, zatwierdzamy, wydruk za szybę i można ruszać przed siebie.

Stare miasto Eger

Eger kamienice
Eger kamienice

Nie sposób zauważyć jak Eger ulega zmianą, robi się ładniejszy. Zakończony remont rynku, wymieniona nawierzchnia, fontanna, nadają mu uroku. Choć tak naprawdę wszystko zależy od punktu widzenia. Spoglądamy na odnowioną budowlę Kościoła św. Antoniego z Padwy odwracamy się za siebie i widzimy wsadzony obok kamienic budynek domu towarowego, pamiątka z czasów upadłego socjalizmu. Taki widok można spotkać w wielu miejscach Węgier, taki urok tego Państwa.

Zaglądamy do kościoła świ. Antoniego z Padwy. Jego wnętrza robią wrażenie, choć nie widać tu przepychu, nadmiernego bogactwa. Podobnie jest w innym kościołach, do których wnętrz wchodzimy. Kościół św. Bernarda oraz Kościół Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w Egerze to miejsca skupienia, modlitwy, pełne orzeźwiającego chłodu, zapachu kadzidła, ciszy. W przeciwieństwie do ich zewnętrznej elewacji, w środku robią raczej wrażenie skromności czy nawet ubóstwa skłaniającego do refleksji, że już czas byłby na remont.

Eger rynek
Eger rynek

Głównym celem naszej wycieczki po starym mieście Eger było zwiedzenie wieży Minaret, obok której często przejeżdżaliśmy wracając ciuchcią z miejskich term. Lub widzieliśmy ją z murów zamku. Nigdy jak do tej pory nie nosiliśmy się jednak z zamiarem zwiedzenia, wejścia na górę tej zabytkowej, imponującej budowli.

Minaret w Egerze

W czasach pandemii zwiedzać wąski i ciasny minaret? Brzmi nierozsądnie, skoro do tej pory nie weszliśmy po stromych, krętych schodach to czy robić to teraz? Minaret był jedynym miejscem na Węgrzech, w którym można było upewnić się, że obostrzenia obowiązują również na tym kraju. Aby wejść do środka i wspiąć się na górę należało założyć maseczkę. Przy wejściu dostępny był również płyn do dezynfekcji rąk.

Kethüda mináre wybudowany został w XVI w. i służył Turkom przez prawie stulecie. Kiedy Węgrzy odzyskali miasto powstrzymali swoje zapędy na zburzenie tej imponującej wieży z kamienia piaskowego. Dzięki nam wszystkim zachował się po dziś dzień i każdy kto czuje się na siłach może wejść na balkon widokowy mieszczący się mniej więcej na 26 metrze budowli.

Do środka wieży wejść może ograniczona liczba ludzi. Do czasu ich wyjścia nikt inny nie może wejść. Wszystkiego pilnuje pan, który sprzedaje bilety i liczy odwiedzających. W sierpniu czas oczekiwania przed wejściem wynosił od jednego do dwóch kwadransów. Gdy ruszymy po wysokich stopniach w górę może pojawić się chwila zwątpienia, warto ją przemóc w sobie i spinać się dalej.

Wejście na wąski balkonik może być lekko szokujące na początku, ale gdy już wyrównamy oddech i spojrzymy dookoła szybko zapomnimy o wysiłku i trudnościach. Rozciągające się w dal dachy kamienic, odbudowywany zamek, wieże bazyliki. Może nie jest to Dubrownik, ale po niełatwym zejściu, już na dole jedyna myśl jaka pozostanie w głowie wraz ze wspomnieniami to ta, że było warto. Wszak na wspomnienia trzeba sobie ciężko zapracować.

Pallas Üzletház przy Dobó Utca 20

Gdy organizm domaga się wzmocnienia przychodzi czas na kawę. Węgrzy serwują dobrą małą czarną, chociaż często bywa, że nawet do espresso proponują mleko i cukier. Odmawiam grzecznie na taką propozycję delektując się małymi łykami intensywnej mocnej kawy, popijając co najwyżej wodą. W trakcie spaceru po Egerze szukamy miejsca gdzie nie będzie zbyt wielu ludzi, a stoliki będą najlepiej na zewnątrz.

W bramie przy ulicy Dobó 20 znajduje się kafejka, która w poprzednich latach przykuwała już naszą uwagę. Wchodzimy, siadamy. Obsługuje nas bardzo młody chłopiec. Stara się jak może. Nawet jeżeli coś nie wychodzi mu do końca zdobywa nasze serca. Zamawiamy kawy i waniliowego szejka. Klimat domowy, jakby po przekroczeniu progu bramy przeniosło nas jeszcze dalej na południe Europy.

Pokrzepieni dobrym espresso ruszamy dalej. W jednym ze sklepów z winem odkrywamy atrakcyjne promocje. Wina, które można kupić w Dolinie Pięknej Pani oraz w winnicy Egri Korona można kupić o połowę, a nawet więcej niższą cenę! Jeżeli tak polityka cenowa utrzyma się w następnych latach podejrzewam, że to właśnie tu będziemy robić większe zapasy wina.

McDonald’s Eger

Jedną z tradycji spaceru po Egerze jest postój w tutejszej restauracji McDonald’s. Każdy zamawia coś do przekąszenia, napoje orzeźwiające i powoli zmierzamy ku końcowi naszej wycieczki. Wracamy obok schodów prowadzących do Bazyliki. Cały front obstawiony budowlanymi rusztowaniami. Zmierzamy dalej w stronę samochodu. Na zwiedzanie kolejnej świątyni w Egerze jeszcze przyjdzie czas.

Po dwóch latach wróciliśmy do Egeru, spędziliśmy cztery pełne, intensywne dni pełne atrakcji. Miasto i jej okolica pozostanie naszym ulubionym miejscem na Węgrzech. Do dziś nie padło pytanie czy wrócimy znowu. To oczywiste, pytanie raczej brzmi kiedy?


Minaret, Eger, Węgry, sierpień 2021 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.